Villanette

NAGRODY

Pochwal się swoim dachem

Spotkanie z Imre Makovec, Budapeszt 2006

W 2006 roku wysłałam znanemu architektowi zdjęcia swoich prac. Zaprosil mnie na spotkanie do swojej pracowni w Budapeszcie.

Piliśmy wino i rozmawialiśmy o architekturze i ewentualnej współpracy!

Dał mi kilka wskazówek projektowych na przyszlość, wskazując, że projekty powinny być odważniejsze, że krzywizny powinny pojawiać się także w rzutach poziomych kondygnacji, a nie tylko w elewacjach czy dachach …

Stwierdził, że kiedyś razem zaprojektujemy most nad Słowacją….

Dostalam w prezencie piękny album z dedykacją.

Po kilku latach chcialam się z nim skontaktowac, pokazać postępy w moim projektowaniu.

Niestety – okazło się, że nie zdążyłam – mistrz zmarł dwa miesiące wcześnie

Przeczytaj więcej

O moim spotkaniu z Imre Makovec

Kiedyś, ku mojemu zdumieniu i radości, okazało się, że jestem zaproszona na prywatne spotkanie z Imre Makovec, który obejrzał wysłane mu przeze mnie rysunki.
Pełna entuzjazmu przygotowałam więc dwa katalogi – jeden z odręcznymi szkicami i koncepcjami, a drugi z wizualizacjami już zaprojektowanych domów, w nadziei na to, że Imre Makovecz spojrzy na nie – i może coś podpowie, wyrazi swoje zdanie….

W grudniu 2005, przy błękitnie słonecznym niebie, znalazłam się w ekskluzywnej dzielnicy Budapesztu, w domu z niezwykłymi okapami, z którego widoczna jest urocza panorama Budy. Ten dom to mieszkanie i pracownia Imre Makovecza. Ta siedziba architekta to jest dom pełen aktywnego życia i jednocześnie spokoju i życzliwości. Dom funkcjonalny, a jednocześnie intrygujący. Dom wkomponowany w otoczenie, a jednocześnie jakoś wyjątkowy.

Architekt przywitał się bardzo serdecznie. Po krótkiej wymianie grzecznościowych uwag wziął pierwszy z katalogów i zaczął przeglądać. Najpierw wymruczał, następnie wygestykulował jakieś niezrozumiałe dla mnie opinie, a następnie, ku mojemu zdumieniu, zaczął z zainteresowaniem przeglądać drugi katalog, po czym wysunął wniosek, że moje prace powinny być bardziej „upublicznione”, na przykład w węgierskiej prasie fachowej.
Twórca podał mi sugestie odnośnie tego, jak nie dawać się stłamsić przyzwyczajeniom „kwadraturowych zaściankowców” jak to określił, ale też przestrzegł mnie, ze to nie jest łatwa droga do realizowania chęci klientów w ramach moich pomysłów, bo czasem bywają klienci, którzy mają grube portfele, ale sześciany w głowach…
Rozmawialiśmy przy lampce wina i kawie, w miłej, swobodnej atmosferze. Moją architekturę określił jako bardzo antropologiczną – zastanawiam się nadal, co miał na myśli.

Na do-widzenia podarował mi piękny album swoich prac z dedykacją. Móje katalogi sobie zatrzymał, pewnie gdzieś tam leżą…  Opowiedział kilka anegdotek ze swojej działalności zawodowej,  począwszy od spraw płacenia codziennych rachunków, do śmiechu z argumentacji niektórych 'inwestorów’, którzy niewiele mają limitów finansowych, ale mają inne limity…

Powiedział wtedy, że we dwoje zbudujemy most nad Słowacją!
Poprosił o przysłanie mu zdjęć z realizacji oglądanych projektów.
Po około dwóch godzinach spotkanie dobiegło końca. Czuję się onieśmielona, że tak dużo czasu mi poświęcił. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie i miłe pożegnanie. I obietnica, że otrzymam pisemną opinię, pod warunkiem, że może być napisana szczerze i bez oszczędzania mnie.

 

 

 

Oto, co mi wtedy napisał:

Projekty domów Dagmary Obłuskiej zmierzają w kierunku organicznego nurtu w architekturze. Stara się ona realizować żywy świat form. Strukturalne koncepcje w architekturze organicznej – tak jak u Gaudiego, Calatravy, Asmussena – mają bezpośredni wpływ na zastosowane formy.
Architektura organiczna nie odzwierciedla życia rodziny według modelu „życia prywatnego”, ale ukierunkowana jest na elementy otoczenia codziennego życia, które powinny być inspirowane pewnym rodzajem indywidualizmu, jako że indywidualizmem inspirowane były już domy włościan w Polsce i na Węgrzech w XVIII i XIX wieku, nie tylko poprzez symetrię planu, ale też przez iluminację ducha sztuki ludowej.
Pani Obłuska kreuje żywy świat form w zakresie ścian, wejść, drzwi, okien, ale jej intencje nie są odnajdywalne w konstrukcji budynków i w ich rzutach.
Jestem zdania, że myśl powinna inspirować wszystko.

Moje najlepsze życzenia owocnej pracy.

Makovecz Imre
2006.02.27

Kiedy po kilku latach chciałam wysłać do Budapesztu zdjęcia moich zrealizowanych projektów, okazało się, że Imre Makovecz zmarł kilka miesięcy wcześniej, 27 września 2011.

 

Most Innovative Female Architect

Wiktoria – Znak jakości przedsiębiorców