Villanette

Odwagi

To kwestia zakorzenionych stereotypów i panującej dookoła mody.
Dom jednorodzinny ma być mały, skromny, najlepiej prosty. Żeby się nie wyróżniał. Oszczędny w formie, tani w budowie i eksploatacji.
Za to na przykład kościół to inna bajka…  Ma być wielki, wymyślny, wyjątkowy, bogaty. Żeby budził respekt i podziw.
To wielkie ograniczenie. 
Czuję, że tracę czasem klientów przez takie ograniczenia. Ludzie rozglądają się ze strachem, co powie sąsiad, co powie teściowa….  Boją się inności, oryginalności, wstydzą się, chociaż stać ich na spełnianie marzeń.
A ja lubię poeksperymentować, pobawić się falami i łukami – formami wprost z natury, a nie ze współczesnego podręcznika dla początkujących inżynierów…

Nie lubię betonowego, kwadraciakowego minimalizmu… – co nie znaczy, że nie umiem tak projektować, bo to w końcu łatwiejsze, niż styl, który wybrałam.

Uważam, że jeśli ktoś w pierwszym odruchu zachwyca się jakimś budynkiem i chciałby w takim zamieszkać, to powinien do tego dążyć bez względu na opinię otoczenia.

Piękno tkwi w różnorodności, nie dajcie się wtłoczyć w małe, poprawne domki o stylistyce bunkra albo stodoły, jeśli nie macie na to ochoty.

Bądźcie sobą i miejcie odwagę zamieszkać tak, jak Wam się podoba!