Villanette

Rezydencja – wczoraj i dziś

Rezydencja wczoraj i dziś

Współczesna rezydencja to dom pełniący funkcję mieszkalną, a jednocześnie będący świadectwem statusu jego mieszkańców.

W niej nie tylko się mieszka, ale także przyjmuje gości i załatwia interesy.

Dawniej rezydencja była rodzinnym gniazdem, często zamieszkiwało ją kilka pokoleń. Bywało, ze był to dom drugi lub trzeci, zlokalizowany w innym rejonie niż pozostałe domy, do którego wyjeżdżało się dla wypoczynku czy odmiany.

Dziś trochę się to zmieniło – młodsze pokolenie dąży do niezależności i nie chce mieszkać z rodzicami. Nadal jednak rezydencja pozostaje miejscem rodzinnych, okolicznościowych spotkań czy spędzania świąt.

Często jest tak, że rodzice zaczynają budowę dopiero po wychowaniu dzieci lub po ugruntowaniu swojej pozycji zawodowej oraz finansowej.

Decyzja o budowie zostaje więc często podejmowana w chwili, kiedy ekonomiczna strona życia zaczyna się stabilizować na odpowiednim poziomie, a sytuacja rodzinna nie wymaga jeszcze (lub nie wymaga już) dużego zaangażowania w opiekę nad dziećmi.

Jest to więc chwila, kiedy inwestor ma środki i czas na myślenie o budowaniu poprawiającym komfort mieszkania.

Z tego powodu trudno nazywać nadal taką współczesną rezydencję rodzinnym gniazdem, ale na pewno jest ona przynajmniej „rodzinną przystanią”.

Realizacja marzenia o rezydencji zawsze wiąże się z nadzieją na lepsze, wygodniejsze życie, na luksus i komfort.

Swoistość rezydencji polega między innymi na tym, że znajdują się w niej pomieszczenia o określonych funkcjach.

Nie wystarczy, aby budynek był duży i wykonany z drogich materiałów – powinien także być reprezentacyjny i mieścić w sobie pewne określone pomieszczenia i przestrzenie.

Może to być np. wydzielona jadalnia z kredensem, dwie  kuchnie – „czysta” i „brudna”, ogród zimowy, pokój kominkowy, biblioteka czy salka kinowa. Często jest to też basen kąpielowy z zapleczem fitnes , pokój bilardowy czy też mieszkanko dla gosposi.

I obowiązkowo garaż na co najmniej dwa, trzy duże samochody, motocykl, quad i jacht.

Wnętrze rezydencji warto wyposażyć w elementy, detale i formy adekwatne do architektury budynku, zastosować współgrające ze sobą szlachetne materiały i elegancką kolorystykę.

To także zlecić można projektantowi. Są pracownie, które zapewniają kompleksową obsługę- począwszy od projektu domu, poprzez wnętrza, meble, do projektu ogrodu i ogrodzenia włącznie.

Obecnie, tak jak kiedyś, przy rezydencjach powstają dodatkowe samodzielne budynki. Pełnią funkcję stróżówki, domku dla pracowników czy gości, dodatkowego garażu, albo pomieszczenia ogrodowego ze składem drewna do kominka.

Aby zaplanować budowę rezydencji najlepiej zwrócić się do architekta z doświadczeniem w projektowaniu takich właśnie obiektów.

Projektant nabywa takiego doświadczenia poprzez uczestniczenie w rozmowach i dyskusjach z mieszkańcami wielu rezydencji – przed ich realizacją, w trakcie oraz po ich wybudowaniu. Pozwala to eliminować błędy i tworzyć coraz lepsze projekty, poznawać oczekiwania inwestorów i doskonalić sposoby na ich zaspokajanie w realizowanych budynkach.

Projektant rezydencji z biegiem lat zdobywa także cenne kontakty z firmami wykonawczymi, które sprawdziły się na wielu budowach podobnych obiektów.

Poza trafnym wyborem architekta istotny jest zakup terenu pod inwestycję.

Rezydencja nie może stanąć na małej działeczce w ciasnej zabudowie, musi mieć przestrzeń na reprezentacyjny podjazd i na piękną zieleń.

Warto też sprawdzić przed zakupem, co na ten temat mówią lokalne warunki zabudowy i zagospodarowania terenu.

Dawniej rezydencja bez okazałego parku była nie do przyjęcia.

Dziś staramy się zapewnić przynajmniej zadbany ogród.

Otoczenie budynku powinno pełnić funkcje reprezentacyjne od frontu i rekreacyjne od strony ogrodu.

Wygodny podjazd, często w formie ronda, to podstawa. Eleganckie dojście do głównych drzwi, ogrodzenie o formie zgranej z architekturą domu, videofon i funkcjonalny śmietnik gdzieś na uboczu są nieodzowne.

W części ogrodowej planuje się zadaszone tarasy, murowane grille z miejscem do ucztowania, altanki, oczka wodne, strumyki z malowniczymi mostkami.

Dzisiejsza rezydencja nie musi odtwarzać dawnych, przebrzmiałych form pałacowych, zdobnych w kolumienki i tralki.

Nie musi też mieć formy wszechobecnych dworków z balkonikiem.

Wprawdzie najprościej jest korzystać z utartych wzorów, jednak motorem postępu zawsze jest szukanie nowych rozwiązań i przecieranie mało popularnych szlaków.

Dlatego jestem zdania, że architektoniczna forma współczesnej rezydencji powinna być odpowiedzią na poszukiwania prowadzone przez inwestora i architekta, i wcale nie musi to być forma tradycyjna ani tym bardziej tak dziś modny, zimny minimalizm.

Gotowe projekty rezydencji spotkać można stosunkowo rzadko.

Jeśli już są – bywają bardzo specyficzne, bo zwykle projektowane były  dla konkretnego odbiorcy, o konkretnych wymaganiach, które  nie zawsze musiały być typowe i powszechnie uznane za dobre.

Powierzchnie rezydencji nie są nigdzie definiowane, jednak z doświadczenia wiem, że jej funkcje z trudem można zmieścić na  400 m2.

Mniejsze obiekty zwykle są okrojone z niektórych pomieszczeń lub mają mnóstwo malutkich pokoików.

Jeśli do 400 m2 dodamy jeszcze na przykład basen z infrastrukturą – powierzchnia bardzo się powiększa.

Działka musi zapewnić swobodne otoczenie takiemu budynkowi, więc też nie może być mała.

Koszty budowy to temat, który można rozwijać w nieskończoność, a i tak nigdy nie przewidzimy wszystkiego, począwszy od orientacyjnej, minimalnej kwoty za 1 m2, za jaką można teoretycznie postawić każdy przeciętny dom, skończywszy na kosztach pokrywających wyszukane materiały, trudne do wykonania formy, atrakcyjne, ekstrawaganckie rozwiązania wnętrz.

Zastosowanie nowatorskich technologii instalacyjnych to także dodatkowe wydatki.

Dbałość tak o ogólną formę, jak i o detale wykończeń musi kosztować.

Bez co najmniej jednego miliona trudno będzie sobie poradzić nawet z niewielką rezydencją.

Autor:

mgr inż. arch. Dagmara Obłuska, projektantka wielu rezydencji w pracowni Villanette.